Znów to samo

Historia lubi się powtarzać :(

Podczas pobytu mężą i córci w Polsce zrobiłam test ciążowy, taki najtańszy za funta. Wyszedł negatywny. No to zrobiłam sobie drinka, słabego takiego by się podelektowac smakiem. 28 listopada odebrałam moje skarby z lotniska. Podczas powrotu do domu przespała się w samochodzie z pół godziny. Obudziła się gdy wjechaliśmy do naszego miasta. W domu pozwiedzała swoje kąty ;-) Wytulałyśmy się z córcią, pobawiłyśmy, dałam butlę i położyłam na drzemkę. W tym czasie gdy ona usypiała, ja się wyszykowałam do pracy. Mężu też położył się by się zdrzemnąć. Oni sobie drzemali, a ja pojechałam do pracy.
Reszta tygodnia mijała na cieszeniu się sobą. Stęskniliśmy się bardzo. Dziecko me jak tylko wracałam z pracy od razu biegło do mnie z rączkami wyciągniętymi do góry. Tulaśna strasznie się zrobiła. Szybko szła spać i późno wstawała. Zmęczona p wakacjach w Polsce ;-) Mężu chyba też się stęsknił. Tylko chodził i mnie obserwował. Podchodził i przytulał, a to całusa dawał. Za moimi plecami kupił test ciążowy.

1 grudnia, znów za jego namową, zrobiłam test ciążowy i ku mojemu zdziwieniu wyszedł pozytywny! Test pokazywał 1-2 tydzień ciąży, czyli na lekarskie obliczenia około 4 tydzień. Mąż myślał, że jaja sobie robię mówiąc, że znów zostanie tatą. A tu zonk ;-) W weekend sobie nogi ogolił :-D Szkoda, że zdjęcia nie zrobiłam ;-)
Szczęście jednak nie trwało długo, bo w poniedziałek obudził mnie ból brzucha. Już wiedziałam co jest na rzeczy. Taki ból jak na okrez może zwiastować tylko jedno. Poronienie ;( Gdy zobaczyłam krew to już byłam przekonana, że to to. Powiedziałam mężowi co się dzieje. Zrobiło mu się smutno, ale powiedział, że takie rzeczy się zdarzają.
We wtorek poszłam do lekarza, by mieli udokumentowaną moją drugą ciążę i drugie poronienie. Próbował się dodzwonić na oddział patologiczny, ale było zajęte. Powiedział, że bedzie dalej próbował i da mi znać kiedy będę miała się stawić na usg. Zapisał w systemie wszystko co powiedziałam i się pożegnaliśmy. Zadzwonił do mnie przed 12:00. Wizyta dopiero na 12 grudnia! To jakiś śmiech na sali! Do tego czasu to mój organizm się sam oczyści.
Tutaj w Anglii do 12 tygodnia ciąży panuje prawo natury, silniejszy wygrywa. Podchodzą do tego mniej więcej tak, że jak ciąża się nie utrzyma to znaczy, że coś było nie tak. Selekcja naturalna. Co prawda mogę dostać zwolnienie od lekarza na 3 tygodnie ze względu na poronienie i samopoczucie z tym związane, ale nie chcę. W domu bym tylko się zamartwiala i o tym myślała, a w pracy czas jakoś leci, jestem wśród ludzi, można się pośmiać. Przede wszystkim w pracy nikomu nic nie mówiłam i lepiej niech tak pozostanie.

Jak szybko człowiek przyzwyczaja się do myśli, że nosi w sobie nowe życie i jak również szybko musi się pozbierać pomimo, że serce pęka :( ;-(

4 Komentarze

  1. Mnie też jest przykro… Masz rację, że człowiek tak szybko się przyzwyczaja do myśli, że zostanie rodzicem. Ja mimo wszystko bardzo odchorowałam moją biochemiczną ciążę. A miesiąc później był Wojciech :) I Wam się uda. Jestem tego pewna. Tylko to podejście w UK jest załamujące.

    • DziEkuję Malwuś. No podejście tutaj do wczesnej ciąży mają okropne. Co z tego, że zapewniają psychologa, zwolnienie z pracy itp. Wolałabym donosić ciążę niż otrzymać te świadczenia.

  2. Bardzo mi przykro i bardzo Cię przytulam. Być może był za krótki odstęp pomiędzy pierwszym poronieniem? Na pewno drugi raz zostaniesz mamą i nie możesz w to wątpić! Teraz masz przy sobie swój mały Skarb który Cię potrzebuje i wspaniałego męża. Wszystko się ułoży i wszystko będzie dobrze – wiem, że mi się dobrze pisze – ale naprawdę głęboko w to wierzę. Uściski.

    • Dziękuję za ciepłe słowa. Mąż też mówi żeby się nie poddawać. Jakby co to przecież mrożaczki na nas czekają. Pomimo tego to człowiek szybko się przyzwyczaja do myśli że zostanie rodzicem.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.