Przerażenie

W niedzielę dziecię me zafundowało mi chwilę grozy.

Dzień jak codzień. Pobudka rano, zabawa w łóżeczu, przebieranie pampersiaka, butla, zabawa, butla, spacerek, drzemka,butla, zabawa, kąpiel i w tym momencie cała reszta naszej wieczornej rutyny wyszła przez okno. Już podczas kąpieli zauważyłam, że trzęsą się jej nózki i mają trochę inny kolor. Zawołałam męża by pomógł mi ją wyciągnąć z wody. Zaniosłam do jej pokoju, posadziłam na przewijak i się zaczęło. Mała w płacz, trżęsła się jak galaretka, nie mogła ruszyć rączkami i cała posiniała. :cry:  Mąż powiedział, że pewnie  jej zimno. To dawaj, szybko ją wytarłam, ubrałam podczas gdy ona cały czas płakała. Już wiedziałam, że coś z nią nie tak. Była cała sina, zimna i się trzęsła. Nie mogła złapać smoczka ani butelki. Zjadła niewiele mleka. Mi z tego wszystkiego aż słabo się zrobiło. Szybko zakończyłam rozmowę z mamą. Poprosiłam męża by ubrał ją w śpiworek bo z tego wszystkiego ręce zaczęły mi się trząść. Ja, osoba z reguły spokojna i z głową na karku, spanikowałam. :cry:  Gdy mąż zauważył, że małej nie przechodzi to sam sie wystraszył. Powiedział że nie wie na który numer ma dzwonić.

Stwierdziłam, że nie ma sensu nigdzie dzwonić tylko jedziemy z nią do szpitala. Opatuliłam ją w koc, zabrałam do torebki jej książeczkę zdrowia, butlę z mlekiem, pampersy i smoczka. Ja siedziałam z tyłu trzymając ją na kolanach, a mąż prowadził. Gnał do szpitala 80 mil, w mgnieniu oka się tam znaleźliśmy. Wysadził mnie pod recepcją, a sam poszedł zaparkować auto. W recepcji powiedziałam szybko o cco chodzi i pielęgniarka zaprowadziła mnie na oddział dziecięcy. Zapytała się tylko czy jestem sama czy z kimś. Odpowiedziałam, że z mężem, ale on parkuje samochód. Powiedziała żebym się nie martwiła, że go tu przyprowadzi. Po chwili mężu się zjawił. W momencie kiedy on przyszedł to pielęgniarka poprosiła nas do gabinetu. Wypytała co się stało, zadawała pytania, poprosiła by Małą wyciągnąć z tego koca i śpiworka. Zmierzyła jej tętno i gorączkę. Miała prawie 40 stopni! :-(  Poprosiła by usiąść w poczekalni, a ona przyniesie coś na zbicie gorączki. Po chwili przyszła ze strzykawką i doustnie podała Pyzie paracetamol. A me dziecię jak tylko zobaczyło strzykawkę to od razu buzię otworzyła ;-) Pielęgniarka była pod wrażeniem. Musieliśmy poczekać na swoją kolej, a przed nami były 4 osoby. Dziecko me śpiące, marudne, z gorączką nosiliśmy na zmianę na rękach. Dopiero około godziny 23:00 udało jej się usnąć. Usnęła u mnie na kolanach. Pospała może z 15 minut gdy zostaliśmy wezwani znów do gabinetu na zmierzenie ciśnienia i gorączki. Na szczęście wszystko było już w normie. Ledwo wrociliśmy na miejsce w poczekalni, a doktor nas zawołał. Też przeprowadził ze mną wywiad środowiskowy, po czym zaczął badać Pyzę. Powygłupiał się z nią w międzyczasie ją badając. Przy sprawdzaniu uszu i gardła poprosił o pomoc w przytrzymaniu jej. Badanie gardła nie przypadło córci mej do gustu co musiała pokazać swoim płaczem. Doktór na pocieszenie po badaniu namalował buźkę na patyczku lekarskim i wręczył Pyzie do rączki.

Po przebadaniu Pyzy doktor powiedział, że Mała z medycznego punktu widzenia jest zdrowa. Wytłumaczył to tak: wzrost temperatury w tak krótkim czasie od normalnej 36,4 do prawie 40 stopni powoduje utratę przytomności nawet u dorosłego człowieka, a u Pyzy jej mały organizm się bronił i jej małe żyłki nie potrafiły tak szybko pracować. Powiedział, że u niej było o tyle dobrze iż nie straciła przytomności. Poradził dać od razu paracetamol gdy tylko zauważymy, że Mała zaczyna się znów trząść bo to jest oznaka szybkiego wzrostu temperatury. Dostaliśmy ulotkę co robić w razie utraty przytomności i konwulsji u dziecka. Pożegnał nas słowiami: „Mam nadzieję, że juz nigdy nie bedziecie musieli z dzieckiem przyjeżdzać do szpitala, a Ty kruszynko nie przyprawiaj rodziców o zawał serca” :)

Wróciliśmy do domu po północy. Przebrałam Pyzie pampersiaka, dałam mleko i po chwili już sobie smacznie spała. Przed 5 rano przebudziła sie z płaczem. Wzięłam ją na ręce i od razu poczułam, że trzęsie się jak galaretka. Obudziłam męża by dał jej paracetamol, położyłam między nas. Mąż trzymał ją za rączkę, a ja przytuliłam ją do siebie i po chwili już spała. Po około 2 godzinach odniosłam ją do łóżeczka, bo zaczęła robić wędrówki ludów. Wstała dopiero po 11:00. Przyszykowałam ją do niani, siebie do pracy i pojechałyśmy. Poinstruowałam Kelly co ma robić gdyby zaszła taka sytuacja jak w nocy i jak coś by dzwoniła do męża.

Wczoraj w nocy budziła sie z płaczem co godzinę i wolała „mama”, a dziś zobaczyłam w jej paszczy, że lewa górna jedynka próbuje się przebić. Mam dość  ząbkowania. Nie dość, że Pyza jest wymęczona to i ja też.

Mam nadzieję, że już wiecej takich „atrakcji” nie będzie nam fundować.

Już za miesiąc

Nie mogę uwierzyć, że został mniej niż miesiąc do pierwszych urodzin mojej córci. Mam tyle pomysłów co do prezentów i przyjęcia urodzinowego, że aż się martwię czy wszystko uda się zrealizować.

Urodzinki jej wypadają w niedzielę i tego samego dnia mam firmowego grilla, na którego zostaliśmy zaproszeni wraz z rodziną. Więc rano będzie torcik i prezenty, a po południu wyjście :) Będą tam atrakcje dla dzieci żeby mogły się wyszaleć. Zobaczymy co będzie dla takich maluchów jak moje dziecko.

Jej przyjęcie urodzinowe przenieśliśmy na ostatni weekend sierpnia, gdyż nasi znajomi wrócą już z wakacji. Trzecie przyjęcie na roczek będzie miała w Polsce z początkiem września :) Takiej to dobrze :)

Z mężem nie możemy się dogadać w kwestii prezentu. Ja chciałabym zarezerwować Smash cake session, on uważa że to bez sensu dla takiego małego dziecka i strata kasy. Moim zdaniem Pyza miałaby frajdę z zabawy tortem i my również bo można się ubrudzić ciachem :) Jego pierwszym pomysłem był samochodzik elektryczny sterowany padem, ale po ostatnim weekendzie stwierdził, że osiatkowana trampolina będzie lepsza bo dziecko można tam włożyć, dać zabawki i niech se tam siedzi ;-) Tylko taka trampolina zajęłaby u nas pół ogrodu! Ciekawa jestem co jeszcze wymyśli ten mój mąż? Ma jeszcze trochę czasu by zmienić zdanie co najmniej 5 razy ;-) A mówią, że to kobiety są niezdecydowane :-D