Rodzinka wie lepiej!

Nie ważne co, oni i tak wiedzą najlepiej. A jeśli chodzi o twoje dziecko to już są wybitnymi ekspertami. To nic, że to właśnie ty urodziłaś to dziecko i przebywasz z nim/nią 24h non stop, rodzinka i tak powie że coś robisz nie tak lub powinnaś zrobić to inaczej, albo dają „dobre” rady!

U mnie też się to zaczęło wraz z pojawieniem się Młodej na tym świecie, a nawet wcześniej bo jak była jeszcze w brzuchu! Zawsze było: nie powinnaś tego jeść, zjedz to bo jest zdrowe, zacznij jeść mięso, dużo spaceruj to będziesz mieć łatwiejszy poród (tia, jasne, siła ją wyciągnęli bo zaparła się rączkami i nóżkami stwierdzając że tam jest jej dobrze i nie ma zamiaru wychodzic ;-)). Parę razy dałam stanowczą ripostę to skończyły się „dobre” rady do czasu pojawienia się córki. Odkąd Mała jest z nami rodzinka lubi ingerować we wszystko co jest związane nią!

Oto kilka przykładów:

1. Po porodzie: przykładaj ją najczęściej do piersi to będziesz miała dużo pokarmu.  Czyżby? Przystawiałam, ale ilość pokarmu się nie zwiększyła więc dokarmiałam ją mlekiem modyfikowanym bo gdybym ich posłuchała to z pewnością bym dziecko zagłodziła. Na nic zdały się moje tłumaczenia - oni i tak wiedzieli lepiej.

2. Płaczące dziecko.  U nas to była i jest oznaka głodu. Mała może być ulana i obsrana po pachy, ale jak jest głodna to włącza syrenę ;-) Wtedy albo ja, albo mężu idziemy robić mleko. A co rodzice na to? Może ma kolkę? Może jej nie wygodnie? Weźcie ją na ręce! 1578 razy było mówione, że głodna jest, a oni dalej swoje! Aż pewnego piknego razu moja cierpliwość nie wytrzymała i jakoś szybko sobie przyswoili, że płacz = głód :-D

3. Rozmowa przez Skype. To dotyczy teścia. Za każdym razem jest to samo! Jak mąż odbiera ich na telefonie: ‚nie widzę cię’ – poczekaj aż kamera się załączy. Jak jest gorszy obraz to znaczy że przednia kamera jest włączona żeby dziecko ich widziało było to mówione już nie pamiętam ile razy, a teściu dalej swoje: ‚ że źle ja widzi’, no to przełączamy na tylną kamerę: ‚o już lepiej, a ona mnie widzi?’. Nosz matko wszystkich telefonów daj mi cierpliwość bo ukatrupię! Nie cholera, nie widzi bo przełączyliśmy kamerę żebyś ją lepiej widział i przestał marudzić! Albo zawsze wyczują moment kiedy usypiamy ją. Zadzwonią, rozbudzą, a później mówią że to nie oni. Jasne że nie, bo któż inny mógł mi dziecko rozbudzić jak ja usypiam!? Na bank koty ;-)

4. Ząbkowanie. Z jakiś miesiąc temu córka ma zaczęła ząbkować. To żem zakupiła gryzaczki i żel na dziąsła. Jak się pytali co słychać to mówiłam iż dziecię me zaczęło ząbkowanie. Jak jedni tak i drudzy rodzice jednogłośnie stwierdzili że chyba oszalałam, bo ona jest jeszcze za mała. Z mężem tłumaczyliśmy, że każde dziecko jest inne i inaczej się rozwija, a niektóre dzieci rodzą się nawet z zębami, ale pewnie zanim zęby wyjdą to minie parę miesięcy. Oni za każdym razem obstawali przy swoim aż do czasu gdy zobaczyli jak Mała namiętnie wcina własną łapkę, albo moje palce ;-) Wtedy powiedzieli że chyba zęby jej idą i muszę kupić jej żel na dziąsęłka żeby się tak nie męczyła. No rychło w czas się opamiętali. Odpowiedziałam im że gdybym czekała na ich opinie to dziecko by mi się zamęczyło do tego czasu. Chyba im się to nie spodobało, trudno ;-)

5. Czapka. Zwłaszcza po kąpieli kazali zakładać jej czapeczkę. Powariowali. Lato, gorąco niczym w piekle, człowiek by się do naga najlepiej rozegrał, a oni czapkę każą zakładać! Sobie niech założą!  Przecież w domu przeciągu nie ma. W pomieszczeniu gdzie przesiadywaliśmy okno było zamknięte to po co przegrzewać dziecko?

6. Ubiór niemowlaka. Młoda urodziła się latem. W szpitalu mówili żeby dziecka nie przegrzewać to tak się starałam ja ubierać by było jej wygodnie i nie za gorąco. Za to moja siostra przykrywała ją jeszcze kocem! Co ja małą odkryłam, to ta przykryła na nowo! Dziecko całe czerwone od gorąca, a ta mi mówi że dziecku zimno! Matko wszystkich upałów! To samo mówili nasi rodzice, że małej na pewno zimno bo ciągle leży. A co miała skakać? Z tego co wiem to niemowlaki nie potrafią chodzić ani nic z tych rzeczy, ale co ja mogę wiedzieć? My rozebrani jak do przysłowego rosołu, a oni każą mi dziecko ubierać. Powariowali!

Przykładów mogę dać od i ciut ciut, ale po co? Chyba każdy przez to przechodził lub przechodzi. Przecież istnieje coś takiego jak intuicja i każdy rodzic wie co jest najlepsze dla swojego dziecka! :)

Im bliżej wylotu do Polski, tym większą czuję awersję. Jak się będą za bardzo wtrącać to kłótnie będą na porządku dziennym. Chyba zrobię sobie kalendarz i będę odliczać dni do powrotu do domu ;-)

Świątecznie tu :)

Świąteczny klimat czuć w każdym sklepie. W sobotę odbyło się oficjalne włączenie światełek, ozdób i dekoracji świątecznych. Nasze wielkie centrum handlowe jest jak jedna wielka choinka :) Jest ślicznie, magicznie i bajecznie :) Uwielbiam ten czas!

Dziś wybrałam się z córcia na spacer do tego centrum. Oczywiście ona przespała prawie cały spacer, obudziła się jak już miałyśmy do domu wracać, a ja narobiłam zdjęć :-D Oto parę z nich :)

IMG_20161116_210231

IMG_20161116_210346

IMG_20161116_210455

IMG_20161116_210555

IMG_20161116_210832

IMG_20161116_210706

 

Jest jeszcze kula że sztucznym śniegiem i z tłem mikusia :) Można zrobić sobie w niej zdjęcie rodzinne, które to zrobimy przed świętami :)

Już się nie mogę doczekać naszych pierwszych świąt spędzonych w trójkę :-D

Drugie szczepienie za nami

Dziś byliśmy na drugim szczepieniu. Było troszkę lepiej niż za pierwszym razem. 2 szczepionki: jedna doustna i jedna w nóżkę. Nawet nie wiedziałam, że niemowlaki potrafią płakać bezdźwiękowo! Mała, jak tylko pielęgniarka wbiła igłę w nóżkę, otworzyła buzię, łzy momentalnie zaczęły płynąć po policzkach, a dźwięku niet. Dopiero po chwili złapała oddech i zaczęła płakać normalnie :( Pielęgniarka powiedziała, że zepsuła mi dziecko ;-) Utuliłam Małą, dałam Smauga (tak mówimy na smoczka) i zaczęłam zapinać pajacyka. Dziecko me patrzyło sie na pielęgniarkę, która to zrobiła jej zastrzyk. Owa pielęgniarka powiedziała do drugiej, że Mała sie na nią patrzy :) Obie stwierdziły iż moje dziecko wygląda jak niemowlak, okrąglutka pyza, różowe policzki i uśmiechnięta buzia :-)

Dostała drugą naklejkę :)

_20161103_130306

Od razu umówiłam ją na trzecią szczepionkę, na 1 grudnia gdyż 2.12 lecimy do Polski odwiedzić rodzinkę i pokazać im naszego skarbka :) I tak przyszedłby list na kolejne szczepienie tylko data byłaby inna i musiałabym dzwonić i zmieniać datę, a tak już to załatwiłam od ręki :)

Tak szczerze to nie chce mi się lecieć do Polski. Poczekałabym jeszcze i dopiero poleciła na komunię mojego chrześniaka w czerwcu. Żadne z dziadków nie pofatygowało się i nie odwiedziło swojej wnuczki jak się urodziła. Teście mówili, że nie przyleca bo są koty i sierść wszędzie. Z kolei moja mama stwierdziła, że boi sie latać no i nie zna języka (to nic, że już byli tutaj parę razy, ale każda wymówka jest dobra). Teście mają już jedną wnuczkę, za to z mojej strony to jest pierwsza. Ech… Każdy mówi, że już nie może się doczekać aż ją zobaczy, weźmie na ręce i wycałuje, ale żeby odwiedzić to już nie :( Oj będę musiała ich wszystkich stopować, bo jak mi rozpieszczą dziecko to my będziemy mieć problem jak wrócimy do domu. Coś czuję w kościach, że będą spięcia. No trudno trzeba będzie to przeżyć…