Wcale nie tęskniłam i planowanie

Jest już @. Dzisiaj przyszła. Wcale za nią nie tęskniłam! Prawdę mówiąc (pisząc) to zapomniałam jak to jest ;-) Po roku (pomijam czas po cesarce bo to normalne) czasu znów zaczynami comiesięczne krwawienie. Dziś rano pobolewał mnie troszkę brzuch, a raczej ćmił. Dopiero jak poszłam do toalety to się okazało dlaczego. Chyba muszę sprawić sobie kolejnego potomka ;-)

Niektorzy pukają się w głowę jak usłyszą, że już myślimy o drugim, ale w naszej sytuacji gdy walczyliśmy z niepłodnością to czas się liczy. Stwierdziliśmy, że odczekamy rok i zaczniemy znów się starać. Jak się nie uda naturalnie to wrócimy po nasze mrożaczki :) W końcu czekają tam na mamę :) I zabiorę je ze sobą ;-) Córcia będzie miała rodzeństwo :) Nie wiem czy na dwójce skończymy, czy może trójka dzieci nam pisana? Wiem na pewno, że moich siłaczy tam nie zostawię, zabiorę je wszystkie :) Są moje i już.

A dziś na zakupach żeby pozbyć się tępego bólu brzucha, kupiłam sobie cydra limonkowo-truskawkowego :) Mój ulubiony :) A co, też mi się coś należy po całym dniu ;-)

_20161027_220310

No i skończyło się

Koniec mamusinego mlesia :( W czwartek ostatni raz odciagnełam mleko. Zeszło tylko 30ml i to nie całe! Dziewczynka będzie teraz tylko na mleku modyfikowanym. 2 i pół miesiąca to i tak dobry wynik, bo z moimi zasobami mlecznymi było kiepsko od samego początku. Najpierw nie było wcale chyba przez 5 lub 6 dni, a później pojawiły się małe ilości. Ważne, że Mała otrzymała naturalne przeciwciała z moim mlekiem. Tylko to się liczy :)

W piątek po raz pierwszy od ponad roku napiłam się drinka :-D Mąż zrobił mi bananowe daiquiri :)

wi-09-1950s-banana-daiquiri-344

 

Już po dwóch łykach zrobiło mi się gorąco. W sumie nie wiedziałam czy to pić czy się patrzeć ;-) Delektowałam się :) Ale przyznam się, że dolałam sobie soku bananowego i cytryny, bo drink wydawał się za mocny. W sumie wypiłam dwa drinki :) W sobotę mąż mi zrobił whiskey z colą i poprzestałam tylko na jednym. Chyba się odzwyczaiłam od alkoholu ;-)

Znów nakupowałam ciuszków dla Młodej :) Wyrosła mi dziołcha ze wszystkich ciuchów na 0-3 miesięcy. Teraz nosi rozmiar na 3-6 miesięcy :) Na szczęście tata nieba by córci przychylił i nie narzeka że pieniądze wydaję ;-)

Pierwsze szczepienie

Mamy to już za sobą :)

Pielęgniarka wywołała nas po imieniu Izabella ;-) Poprawiłam ją, że Mała ma na imię Isabel :) Przeprosiła. Zaczęła mówić do małej i w tym samym czasie podała jej szczepionkę doustnie. Moje dziecko zaczęło się śmiać do pielęgniarki i szczepionka wypływała jej z buzi. Musiałam dmuchnąć parę razy w twarz Klusce żeby ją połknęła. Później musiałam ściągnąć jej portki. Dostała 2 szczepionki w lewe udko i jedną w prawe. Przy pierwszej szczepionce tak mi się rozpłakała aż się zanosiła. Przy drugiej zrobiła się czerwona na twarzy, a przy trzeciej to już była histeria :( Nie mogłam jej uspokoić, łzy leciały jak grochy :( Tuliłam ją i bujałam aż w końcu usnęła.

Dostała od pielęgniarki naklejkę na książeczkę zdrowia że była dzielna ;-) To nic, że ryczała tak aż pewnie cała przychodnia ją słyszała, ale naklejkę dostała :)

Po nas weszła para z malutkim dzieckiem też na szczepienie. Ich dziecko krzyczało bardziej od mojego. Później przepraszali mnie w poczekalni jeśli ich obudzi moje ;-)

Po drodze do domu kupiłam paracetamol dla niemowląt i według zaleceń mała dostała 2.5ml od razu po powrocie, drugą dawkę około godziny 17:00 bo już miała gorączkę i trzecią przed położeniem jej do łóżeczka o 23:00. Biedna była tak rozpalona, że tylko u mnie na rękach zasypiała, ale ładnie przespała całą noc :) Obudziła się o 5:30 na jedzonko :)

Za miesiąc kolejne szczepienie. Oby przeszła je łagodnie.

Update :)

Dawno mnie tu nie było, ale jakoś z czasem kiepsko. Wszystko kręci się wokół tego małego człowieczka. Budzę się rano (czytaj: mała budzi) i ledwo się obejrzę a już jest wieczór i trzeba szykować kąpiel, papu i spać. Dni mijają za szybko. To nic, że w domu nic nie zrobię, ale robota nie zając nie ucieknie, za to czas którego nie poświęcę dziecku już nie wróci. Za nim się obejrzę to ona nie zechce się tulić, dawać buziaki i bawić. Za to pewnie powie żebym jej siary nie robiła ;-)

Dziecko rośnie i zdobywa nowe umiejętności :) Jakie zdziwienie załapała, że to czym wymachuje przed buzią to jej rączki :) I że nawet dobrze smakują jak się włoży je do buzi ;-) Potrafi trzymać główkę sztywno gdy weźmie się ją na ręce, no i oczywiście jak leży na brzuszku to wysoko ją podnosi :) A jaki tato dumny z jej małych postępów ;-) Tylko z aparatem chodzi i psyryka zdjęcia :)

Mała rośnie bardzo szybko. Już wyciągnęłam ubranka na rozmiar 74! Ona dopiero skończy w czwartek 2 miesiące, a ciuszki muszę ubierać na 3-6 miesięcy! W sumie nie dziwi mnie to, bo Klucha potrafi zjeść ;-) Karmiona jest mlekiem modyfikowanym, bo u mnie z pokarmem kiepsko :( Odciągam jeszcze swoje mleko, ale mało już go mam. Rano jak odciągnę 50ml z dwóch piersi to jest cud, a wieczorem czasami uda mi się odciągnąć 70ml. Gdyby była tylko na piersi to by głodowała, a tak to przynajmniej najedzone dziecko jest :)

W czwartek idziemy na pierwsze szczepienie. Mam nadzieję że dobrze je zniesie. Zobaczymy.