Siostra przyleciala :)

Jej pierwsza reakcja: „A gdzie ty masz brzuch???!!!” :-D No to złapałam się za mojego balonika i mówię jej, że o tu. Na co ona: „Co on taki mały??”. Mnie się wydaje normalny :) I dopiero wtedy się ze mną przywitała :) Od rana molestuje mi brzuch, co chwilę głaszcze, łaskocze i mówi, że ciocia już jest i można wychodzić ;-) Na co Młoda oczywiście się wypina :-D Haha uwielbiam moje dziecko. Każdy ją prosi o wyjście, bo już doczekać się nie mogą, a ona ma te prośby w swojej małej dupce :)
Mój siostrzeniec męczy kota, który syczy i warczy na niego gdy ten się do niego zbliża :) Sonia biedna schowała się do łóżeczka Młodej za dużego misia pluszowego i nie wychodzi ;-) Podejrzewam iż wyjdzie dopiero w nocy jak siostrzeniec pójdzie spać.

Wczoraj wieczorem Młoda była bardzo aktywna. Tata przyłożył ucho do brzucha i został skopany :) Tylko słyszałam: „Ała, auć, to boli, ona tak normalnie?”. Tak to u niej normalne :) Ciebie boli, a co ja mam powiedzieć? Tata stwierdził, że silna z niej dziewczynka :) A jaki później zadowolony był. Tylko nie jestem pewna czy z tego, że został skopany przez własną córkę czy z tego,że ja poczuł :)
_20160727_152701

Jutro wizyta u położnej. Zobaczymy co powie. Mąż jedzie ze mną. Tak na wszelki wypadek jakby mieli mnie do szpitala wysłać. Co prawda będzie 2 dni po terminie, ale nie sądzę by dali mnie na wywołanie. Ewentualnie w przyszłym tygodniu, oczywiście jak do tego czasu nie urodzę.

 

Dalej w dwupaku…

W piątek myśleliśmy że może to już, bo Młoda tak dawała mi się we znaki, że każda pozycja była niewygodna. Co prawda na obiad zrobiłam hot dogi na ostro, dla mnie wersja veggie, ale po nich dziecię poszło spać. Dopiero na wieczór się uaktywniła. Fałszywy alarm.
AirBrush_20160722174851
Brzuch na coś się przydaje ;-)

Na dodatek Mruczek dał łapę za płot. Co ja się za nim nachodziłam i nawołałam to moje. Z nerwów spać nie mogłam. Zostawiliśmy drzwi na ogródek uchylone i okno w łazience na oścież otwarte żeby słyszeć czy łajza przyszła. Przespałam się może z półtorej godziny. Co chwilę schodziłam na dół i go nawoływałam. W końcu po godzinie 4 rano usłyszałam znajomy odgłos. Syn marnotrawny wrócił do domu. Takiego spida dostał jak otworzyłam drzwi, że w ułamku sekundy był w domu. Od Sońki dostał z lapy i od razu na górę do miski pobiegł. Brudny, wyglodniały z rzepami w futrze. Dostał ode mnie 3 klapsy w dupę. Nie powiem ulżyło mi jak już był w domu, ale z tych nerwów to brzuch mnie zaczął boleć. Oczywiście wystraszyłam tym męża, który spał sobie w najlepsze ;-)

W sobotę przez niewyspanie się źle czułam. Sprzątanie domu graniczyło z cudem. Ogarnęłam tylko salon i to też na 3 razy, bo mi się co chwilę słabo robiło. Do posprzatania łazienki nie wiem ile razy się zabierałam i tak jej nie sprzątnełam. Mąż kazał mi się położyć w sypialni i zdrzemnąć, to poszłam. On w międzyczasie posprzatał resztę domu, umył okna, skosił trawę, odkurzył i umył podłogi. Taki dobry z niego mąż :) Pod wieczór zrobiliśmy sobie grilla. Nawet napiłam się Radlerka bezalkoholowego :) Mruczasty odsypiał nocną eskapadę, a Sonia leżała pod moim krzesłem i mnie pilnowała :)
_20160725_150603
Niestety nie dałam rady iść na spacerek wieczorem, regenerowałam siły po nieprzespanej nocy. A Mruczek ma szlaban na wychodzenie na ogród sam przez 2 tygodnie więc większość czasu śpi u siebie w łóżeczku lub siedzi na parapecie w łazience i obserwuje świat z góry ;-)

W niedzielę pojechaliśmy do paru sklepów pooddawać rzeczy, których nie użyliśmy przy budowie ganku i dokupić butlę na deszczówkę. A po południu podjechaliśmy nad jeziorko się przejść :) Spacerek wokół jeziora był prawie pół godzinny, a i tak nie przeszliśmy całego tylko pół. Lubię tam chodzić, są ładne widoki i ptaki można karmić. Jest ich tam od groma: łabędzie, kaczuchy, gąski i wiele innych. Na pewno nie są głodne bo co rusz ktoś im rzuca chleb, ale mi ich zawsze szkoda bo łapią te jedzenie w locie, jakby od dawna nic nie jadły.
IMG_20160725_135318
Na spacerki z wózkiem będę tam chodzić. Kilometrów nabiję a i zrzucę pociążowe kilogramy :-D

Wczoraj mężu wyciągnął mi piłkę (natural birth & fitness ball) do skakania. Jest ona dobra podczas porodu. Odciąża plecy co mogę potwierdzić. Wczoraj skakałam na niej z dobre pół godziny. Mam nadzieję iż przyspieszy to wyjście Młodej na ten świat. Spacerki nie pomagają, ostre żarełko też, to może piłka pomoże :)

Pierwszy post z telefonu ;-)

Jestem bez laptopa. Od dawna miałam problem z przyciskami na nim, ale ostatnimi czasy to już nic nie dało rady wciskać. Skontaktowaliśmy się z firmą od której go kupiliśmy, niestety to był ostatni model i już więcej go nie produkują, więc oddadzą nam pieniądze :) Wysłali nam na maila naklejkę zwrotną, czyli za przesyłkę kurierską nic nie płacimy :) Dołożymy £100 i będę miała najnowszy model laptopo-tableta :-D Tak się robi interesy ;-) Teraz muszę nauczyć się obsługiwać bloga z telefonu. To mój pierwszy post :) Jakoś sobie radzę. Poza tym jak Młoda wyjdzie to trzeba będzie jakoś tą nowinę obwieścić ;-)

Jeszcze muszę się nauczyć jak wrzucić linka że zdjęciem z instagrama, ale małymi kroczkami i metodą prób i błędów jakoś do tego dojdę. Mam taką nadzieję.

Młodej jakoś się nie spieszy z wyjściem ;-) Mężu prosi, całuje brzuch, głaszcze, a ona nic. Wypnie się od czasu do czasu i tyle :) On by chciał żeby córka była spod znaku raka, tak jak on (chyba bym zwariowala z dwoma rakami w domu). Młoda chyba wyczuwa, że mama jest kociarą i będzie spod znaku lwa :-D Będę miała skorupiaka i kolejnego futrzaka w domu ;-) Rak ♋ , lew ♌ no i ja panna ♍ :) Będzie wesoło, oj będzie ;-)

Zostało 4 dni do terminu. Zobaczymy Mała kiedy zechcesz zrobić brexit ;-) Mama i tata czekają na ciebie :)

Rozpływam się i koty też

Od prawie tygodnia temperaturę mamy ok. 30 stopniową. Nie to żebym narzekała, ale ten gorąc mi po prostu nie sprzyja. Mężu zniósł wentylator do salonu i wiatrak na suficie jest cały czas włączony, a ja i futra się roztapiamy. Jedyne co mi dobrze wychodzi to picie zimnej wody i wcinanie lodów ażeby się choć odrobinę schłodzić. Kocur co chwila ciągnie mnie do łazienki co by mu futro zimną wodą zmoczyć, wtedy kładzie się koło wentylatora i jest mu chłodniej. Ja biorę chłodny prysznic parę razy dziennie. Normalnie mamy tropiki ;-)

Wcale się nie dziwię, że moje dziecko nie chce wychodzić. W brzuchu temeratura ta sama i jest jej tam dobrze. Jeść dostnie, pić też, nie jest ani za gorąco ani za zimno, hotel 5 gwiadkowy jak nic ;-)

Dziś w nocy pootwieraliśmy okna w sypialni na ościerz, w łazience też co by zrobić mały przewiew a tu nawet firanka nie drgnęła. Wiatrak chodził na najmniejszych obrotach, ale dawał wiaterek i można było jakoś spać. Wzięłam przykład z męża i spałam w samych majtkach :) A co. Kocem przykryłam tylko piersi i brzuch. Inaczej bym się ugotowała. Nad ranem najchłodniej było w łazience. Myślałam żeby położyć się w wannie i spać, ale pewnie mężu dostałby zawału serca jakby mnie nie zobaczył w łóżku ;-) więc wróciłam do sypialni. U Młodej w pokoju nawet przy zasłoniętych zasłonach, z uchylonym oknem i wiatrakiem włączonym temperatura  nie spada poniżej 28 stopni. Trzeba coś wymyślić żeby zbić ją bo inaczej jak Młoda zechce w końcu wyjść to mi się tam ugotuje na twardo.

Dziś rano jak mężu wstał do pracy, odkrył brzuch, pocałował i słyszę jak mówił szeptem parę razy: „wychodź już, wychodź już, wychodź juz” :-D Po czym znów pocałował, a co Młoda zrobiła? No jak to co, oczywiście wypięła się na tatę ;-)

Sprawdziłam pogodę do niedzieli. Dalej ma być tak upalnie. Chyba kupię basenik i będę wylegiwać się w ciągu dnia na ogrodzie, w cieniu co by było troszkę chłodniej.

Ostre żarełko, leniwa dzidzia, gorący weekend i bio oil

W sobotę poszliśmy do meksykańskiej restauracji na pyszne jedzonko. Chimihanga jest naszą ulubioną restauracją :) Serwują tam najlepsze nachos pos słońcem ;-) Przynajmniej w naszym mieście. Mają 3 rodzaje ostrych sosów: średnioostry, ostry i piekielnie ostry :) Oczywiście my wzieliśmy ten ostatni do nachos :)  Mężu zamówił dla siebie burito, a ja tortillę chimichanga z nadzieniem vege, sosem salsa (ostry), sosem chili na ostrym ryżu :-D Myślałam że mi buzię wypali, ale dałam radę, zjadłam wszystko prócz fasolki, bo za nią nie przepadam. W sumie to mężu dokończył fasolkę :) Młoda coś sie powypinała na różne strony, a później poszła w kimę i tyle byłoby z ostrego jedzenia mającego przyspieszyć akcję porodową. Nocka też minęła spokojnie z jedną pobudką na toaletę. Ostre jedzonko nie zrobiło na niej najmniejszego wrażenia. A ja naiwna kupiłam słoiczek marynowanych papryczek jalapeno mając nadzieję, że wykurzę Małą z M1 ;-)

Pogoda w weekend i teraz jest piękna. Normalnie to bym już na ogródku w stroju kąpielowym leżała i się opalała. Niestety upały i ciąża, zwłaszcza zaawansowana, nie idą razem w parze. Wczoraj wybraliśmy się z mężem nad kanałek. Lubię tam chodzić, jest tam tak ładnie i barki pływają.
kanałek 141170-pennyland-basin-milton-keynes boat-passing
Normalnie taki spacerej zajmuje nam około godzinki, a wczoraj to ponad dwie! W tym 3 postoje na odpoczynek :) Łapy mi spóchły, palce wyglądały jak serdelki, a spoociłam się jak nie powiem kto ;-) Wracałam do domu ostatkiem sił. Człapałam jak kaczucha, ale za to mężu zrobił grila na obiad :)
Ponoć spacerki też przyspieszają poród, tak więc dzisiaj też idziemy się przejść, ale już nie w najgorszy upał tylko około 19:00, jak się troszku ochłodzi.

W nocy budziłam się dość często. Nie dość że było gorąco to jeszcze plecy w okolicy lędźwiowo-krzyżowej mnie nasuwały. Żadna pozycja do spania nie pasowała. Mężu w najlepsze sobie chrapciochał, Mała też, a ja się męczyłam. Jedynie Mruczasty dotrzymywał mi towarzystwa jak szłam do toalety ;-) Dobry kocurek :)

W zeszłym tygodniu skończył mi się balsam do ciała dla kobiet w ciąży, ale kupując kosmetyki dla niemowlaków od razu kupiłam bio oil. O żesz ja głupia, dlaczego nie zaczęłam go wcześniej używać. Ma naprawdę bardzo dobre opinie i ja się pod nimi podpisuję wszystkimi kończynami! Używam go dopero parę dni, a już widzę rezultaty. Skóra jest delikatna, nawilżona. Wiem, że to olejek, ale bardzo szybko się wchłania i ma nawet przyjemny zapach.
bio oil
Można go używać na rozstępy, blizny, przebarwienia, oznaki starzenia się skóry i do suchej skóry. Jest rewelacyjny i będę go używać również po ciąży :) Zobaczymy na jak długo mi go wystarczy.

Brzuch w kadrze :)

Na specjalne życzenie ~Skrzydło Motyla wrzucam parę fotek brzucha :-D

Te są z niedzielnej sesji :)
_20160715_150546 _20160715_150641 _20160715_150720

A to zdjęcie z dzisiaj :)
1466264962082

Tak przy okazji, wczorajsza wizyta u położnej przebiegła bardzo miło. Była nowa położna na zastępstwie. Odpowiedziała na wszystkie moje pytania, a praktykantka zbadała i zmierzyła mojego balonika ;-) Posłuchaliśmy bicia serduszka Małej :) Obie stwierdziły, że dzidzia jest tam szczęśliwa i zadowolona :) Pewnie, że jest, bo gdzie byłoby lepiej niż u mamy w brzuchu ;-)
Powiedziała, że jeśli chcę przyspieszyć akcję porodową to mam zacząć pić herbatę z malin, sok z malin, jeść maliny i ostre papu, dużo chodzić – po schodach również oraz się seksić :-D
No to łażę ile wlezie, prasuję na stojąco (a nie na siedząco jak dotychczas), piję herbatę malinową, jutro mężu zabiera mnie do meksykańskiej restauracji na ostre żarełko, a wieczorem planuję wykorzystać go za to seksualistycznie :-D Mam nadzieję iż to pomoże Małej w szybszym wyjściu ;-) No chyba, że jest uparta po mnie to będzie miała w nosie moje wysiłki i wyjdzie wtedy kiedy będzie jej się podobało, skazując nas na niecierpliwe czekanie :)

Serwer naprawiony, są zdjęcia :)

Dobra serwer już działa. Udało mi się wrzucić parę zdjęć, których nie mogłam dodać do poprzedniego wpisu. Tak więc oto i one :)

collage-1468320789451 _20160628_194506 _20160621_112919

Żabki i słonika już nie ma. Sprzedały się z prędkością światła ;-) Reszta czeka na swoją kolej. Siostra jak zobaczyła Elmo czapę i kapciochy to powiedziała, że muszę zrobić takie dla jej młodszego syna bo on uwielbia tego papeta.

Noc, grubo po północy, czas do spania, słyszę z pokoju Młodej jakieś dziwne dźwięki. Zwlekam się z łóżka, a tam taki oto widok mnie zastaje ;-)
_20160713_203820
Sonia postanowiła siebie spakować do torby do szpitala ;-) Ale żeby wybrała jeszcze moją, to nie, wpakowała się do torby Młodej! Chyba chciała robić za maskotkę :-D

A dziś rano Mruczasty znalazł sobie nowe łóżeczko do spania ;-)
AirBrush_20160714120819

Te koty to wszędzie się wcisną, gdzie im nie wolno ;-) No cóż będą dzielić okój z dzieckiem to chyba już się przyzwyczajają do nowych przedmiotów :)
Do łóżeczka musiałam włożyć miśka, bo inaczej spałyby tam cały czas ;-)
_20160711_142617

Skończyłam robić kocyk do łóżeczka :-D Jest taki mięciusi i milusi, że sama z chęcią bym pod nim siedziała w zimne dni/wieczory ;-) Mam nadzieję iż córcia od czasu do czasu podzieli się kocykiem z mamą ;-)
AirBrush_20160713203732

Za jakieś 2 godziny mam wizytę u położnej, zobaczymy czy te moje dziecię ma zamiar wcześniej wyjść czy woli poczekać na lepszą pogodę ;-)

Sesja brzuszkowa w 9 miesiącu ciąży :)

Kto powiedział, że nie można? W sumie najlepszy czas na takie sesje to 7 miesiąc, ale my byliśmy daleko  w tyle. Nic nie przygotowanie, 90% rzeczy dla dziecka było brak więc nic dziwnego, że odkładaliśmy to na ‚później’ :)
W niedzielę mężu stwierdził, że sami sobie zrobimy zdjęcia. No to wcisnęłam się w kiecke, maznęłam pyszczek, rozpuściłam kudły i byłam gotowa :) A mój małżonek krótkie spodenki i podkoszulek z Family Guy’a ;-) Nie ma to jak logika faceta ;-) Porobiliśmy parę fotek przy łóżeczku, z misiakiem pluszowym i mamy uwieczniony mój stan :) Szkoda, że pogoda taka sobie bo byśmy porobili jeszcze zdjęcia w plenerze, ale co tam, ważne że mamy choć parę :) Zapomnieliśmy tylko zrobić zdjęcie z kociakami. Jak Młoda nie wyjdzie to może na weekend się uda :)

A tak poza tym to jestem na Instagramie :) Tylko jeszcze nie doszłam tu na blogu jak go podpiąć żeby pokazywał zdjęcia. Ale czasu mam trochę to coś wymyślę :)

Przez ostatni tydzień miałam troszkę roboty, znaczy się dziergania. Znajomi i nie tylko pozamawiali czapeczki i buciki dla dzieciusiów to siedziałam, dziergałam i szukałam nowych wzorów.

Dla swojej córci znalazłam kokonik kotka z czapeczką :) Jak tylko zobaczyłam zdjęcie to powiedziałam do męża że nie ma bata ja to dla niej zrobie :) Jemu też się spodobał :) Wczoraj zaczęłam, zobaczymy ile mi się nad tym zejdzie, bo w międzyczasie robię kocyk do łóżeczka :) Taki żółciutki jak kaczuszka ;-) Właśnie czekam na dostawę wełny, bo zamówiłam 4 x 100g kulki, ale niestety nie wystarczyło i musiałam zamówić kolejne 8. Mam nadzieję iż tym razem się nie pomyliłam w obliczeniach i wełny starczy na cały kocyk :)

Niestety nie mogę załączyć zdjęć, wyskakuje bład. Może mają problem z serwerem, ale jak tylko się naprawi to wrzucę fotki moich wypocin :)

Dziś zaczynamy 38 tydzień ciąży :-D No dzicko teraz to już możesz wychodzić, bo oboje z tatą nie możemy się już Ciebie doczekać  :-P

Dziś zaczynamy 37 tydzień ciąży :)

Znaczy się, że się donosiliśmy :) Mała jest już miniaturką nas, wszystkie organy w pełni sprawne i wykrztałcone, teraz tylko czekać aż zachce się wielmożnej dziecinie wyjść na ten świat :) Mam nadzieję iż nie pozwoli rodzicom na siebie zbyt długo czekać ;-) Ja jak ja, cierpliwość mam anielską, a poza tym ją czuję to co innego, ale mężu mój jajko zniesie bo niecierpliwe to takie. Sam odlicza dni to 26 lipca, choć ma nadzieję na wczśniejsze jej wyjście :) Ja zeszłam na drugi plan ;-) Najpierw wita się z brzuchem, a później ze mna :)

Już jesteśmy gotowi. Pokoik przygotowany na swoją lokatorkę :) W piątek ogarnęłam wszystko. Łóżeczko przyszykowałam, baldachim powiesiłam, pościel wyprasowałam, ciuszki poukładałam, kosmetyki sa przyszykowane i torby do szpitala popakowane :) A i jeszcze firanke w misie powiesiłam :) Tak się narobiłam, że później brzuch mnie bolał. Chyba naciągnęłam się wieszając firankę. Mężu jak zobaczył, że wszystko w pokoiku Młodej zrobione to chciał mi tyłek skopać ;-) Podobało mu się, ale nawrzeszczał na mnie, że sama nie powinnam tego robić tylko poczekać aż on skończy pracę i mi pomoże. No ale mi się nudziło to musiałam się czymś zająć :-D Do łóżeczka powkładałam maskotki co by futra tam nie właziły, ale one i tak znajdą jakąś szczelinę by się umiejscowić wygodnie ;-)
collage-1467552951709

W sobotę myślałam, że z łóżka nie wstanę, ale jakoś dałam radę. Nawet ogarnęłam nasz mały salonik i łazienki :) Resztę posprzątał mężu. Musiał, bo robił grila z okazji swoich urodzin :) Przyszykowałam żarełko, zrobiłam sałatkę no i po południu zaczęli się schodzić. Impreza długo nie trwała, bo takie tempo picia sobie narzucili, że 21:00 i było po wszystkim. A jak się chłopy napiją to normalnie mówić nie potrafią tylko drą się. Ja myślałam, że Młoda to przez brzuch mi wyjdzie. Tak się wierciła, że nie wiedziałam jak mam siedzieć, stać, leżeć itp. Jak się towarzystwo rozeszło to i ona się uspokoiła, bo w końcu było cicho.

Wczoraj pod wieczór dostałam parę skurczy krzyżowych. Skubane są gorsze od tych przepowiadających. Miałam przedsmak tego co mnie czeka ;-) Wiem, że to pikuś w porównaniu z tymi właściwymi, ale dam radę, bo jak nie ja to kto?