Imienia dla dziecka dalej brak

Dziś zaczynam 36 tydzień ciąży. Do rozwiązania zostało (teoretycznie) 28 dni! Kiedy to zleciało?! A my dalej nie wiemy jak nasze dziecię będzie miało na imię. Nawet mężu przestał do niej mówić Lena, co mnie bardzo cieszy :) bo nie za bardzo to imię mi się podoba. Według mnie to imię nie bardzo pasuje do naszej córki. Mi się kojarzy to z osobą spokojną, a nasze dziecko raczej takie nie będzie.

Ona jest bardzo aktywnym dzieckiem. Czego tu się spodziewać? To po tatusiu, jego też krzesło w tyłek pali i usiedzieć nie może w jednym miejscu. Cały czas musi coś robić, no chyba że leczy kaca to wtedy leży ;-) Tak więc córka odziedziczyła wiercenie się po tacie. Jest bardzo energiczna i nic dziwnego, że jak ma leniwe dni to matka odchodzi od zmysłów i dostaje kolejne siwe włosy. Swoim brykaniem przyzwyczaiła mnie, że czuję ją cały czas :)

Nawet na zeszłotygodniowym usg nie mogła spokojnie poleżeć tylko wierciła się uniemożliwiając przy tym pielęgniarce zrobienie pomiarów ;-) Miała kobita wyzwanie :-D Ale jakoś się udało :) Mała waży około 2482g i długa jest na około 45cm :) Gdy pielęgniarka pokazała nam jej buźke, ona poruszała ustami i wyglądało to tak jakby chciała powiedzieć ‚mama’ :) Nawet mężu się rozczulił takim widokiem :) Mamy zdjęcie :) Szkoda tylko, że nie została uchwycona w momencie gdy rszała ustami, ale ten moment zapamiętam na zawsze :) Przyszły tato chyba też :) Później cały dzień chodził z bananem na twarzy ;-) Coraz bardziej nie może się doczekać aż ją zobaczy, przytuli i pocałuje. Już snuje plany jak to będzie ;-) Czasami to ja muszę go stopować bo za bardzo się rozpędza :)

Ostatnio dziecię me zrobiło sobie z mego żołądka coś w rodzaju piłki do kopania lub worka treningowego, ale tylko jak się położę do łóżka. Jak tylko Młoda wyczuje, że matka w wyrku leży to ona zaczyna swoją grę, a później matka przez skopany żołądek ma parominutową zgagę. Wyczuła też, że jak włoży swoje małe stópki pod żebra to ja szybko zmieniam pozycję :)

Wiem, że nasze życie się zmieni. Trochę mnie to przeraża, ale z drugiej strony zacznie się nowy rozdział w naszym poukładanym życiu, na który obydwoje sie zgodziliśmy i zrobimy wszystko by naszej corce dobrze się żyło, by była bezpieczna i mogła na nas liczyć w każdej sytuacji.

UK wychodzi z UE

Większość przemówiła. Chcą wyjść. Tylko nie zdają sobie sprawy z konsekwencji tejże decyzji. Już teraz Szkocja i Irlandia chcą sie od Anglii odłączyć i zostać w UE. To był szok dla wielu, dla nas, dla moich znajomych i dla większości Anglików. Młode pokolenie nie może pogodzić się z taką decyzją. Wszyscy głosowali żeby zostać w UE. Jak głosowali ludzie w różnym przedziale wiekowym? Oto sondaże za pozostaniem w UE:
- 18-24: 75%
- 25-49: 56%
- 50-64: 44%
- 65+: 39%
Wyniki mówią same za siebie. Im starsze społeczeństwo tym ich decyzja jest podyktowana innymi poglądami. Prawdę mówiąc ja się nie dziwię. Większość osób po 50 roku życia to ludzie słabo wykształceni, którzy skończyli edukację w wieku 16 lat i ida za glosem swojej partii. Nie mówię, że wszyscy, ale bardzo duży procent. Przyszłość jest niepewna.

Ja jednak się stąd nie ruszam. Mam tu jeszcze 3 mrożaczki i bez nich nigdzie nie wyjadę. Także moje koty są przyzwyczajone do domu z dostępem do ogrodu i przeprowadzka do mieszkania byłaby dla nich traumą, zwłaszcza dla Mruczastego, który uwielbia całe dnie spędzać na ławeczce na końcu ogrodu bądź na płocie.

Teraz pozostaje nam czekać na rozwój całej tej sytuacji.

„Dobre rady”

Długo zastanawiałam się czy napisać ten post, ale raz kozie wio ;-)

Z chwilą ujrzenia upragnionych dwóch kresek na teście ciążowym bądź pozytywnym wynikiem bety zaczynają zalewać nas tak zwane ‚dobre rady’ zewsząd. Od rodziny, znajomych, znajomych znajomych itd itd…. Wiadomo każdy chce być pomocny, zwłaszcza rodzina, a w szczególności mamuśki. Ja jestem upartym stworzeniem i od razu, jak tylko oznajmiliśmy iż spodziewamy się potomka, stanowczo powiedziałam że nie przyjmuję ‚dobrych rad’ od nikogo kto niepytany zarzuca mnie informacjami. Jak coś to sama pproszę. Jak wiadomo spotkało się to z oburzeniem ze strony mamusiek, bo jak to tak, że one chcą pomóc i w ogóle, a ja taka niedobra jestem. No trudno, dawno już pępowinę odciełam i żyję własnym życiem, popełniając błędy i wyciągając z nich wnioski lub nie, zależy od sytuacji ;-)

Jesteśmy zasypywani informacjami co możemy robić, a co jest niewskazane. Co jeść, a czego unikać. Jak żyć i sobie radzić z każdym kolejnym miesiącem. Kurcze ludziska my też mamy mózg i z niego korzystamy (czasami, bo ponoć myślenie boli ;-) ), polegamy na intuicji, a jak trzeba to pytamy lekarza, położną lub inną osobę wrazie jakichkolwiek wątpliwości.

My ogłosiliśmy światu, że zostaniemy rodzicami jak zaczynałam czwarty miesiąc. Ominęły mnie rady co robić wrazie nudności, bo moje dziecię mnie oszczędziło :) Normalnie się dogadaliśmy, ja dostarczam dobre papu, a dziecko oszczędza matkę jak tylko może :)

Ale zdarzało się, że osoby niepytane same z siebie mówiły:
1. ‚No to teraz czekają cie hemoroidy, każdy przez to przechodzi.’
Naprawdę każdy? A co z odpowiednią dietą w ciąży i nawodnieniem? Ponoć lekkostrawne potrawy i duża ilość płynów zapobiegają hemoroidom w ciąży. Wiem, że mogą one wystąpić podczas porodu lub po nim, ale niekoniecznie, więc nie każdy przez to musi przejść.
2. ‚A to teraz ci się przytyje.’
Really? Znów mówię, iż odpowiednia dieta działa cuda. Należy jeść DLA dwóch, a nie za dwoje i kilogramy nie będą się mnożyć w zastraszającym tempie. Moja rodzona siostra lubiła mi mówić, że przytyję i będę wyglądać jak wieloryb, bo ona w ciąży przytyła ponad 20 kg! Nosz kurde każda ciąża jest inna i nie lubię jak się mnie porównuje do kogoś. Trochę chyba niepocieszona była jak jej pwiedziałam, że z końcówką 8 miesiąca mam na plusie tylko 9 kg :) Ale jakoś mało mnie to obchodzi :-D
3. ‚Musisz zacząć jeść mięso’.
Nic nie muszę! Biorę zestaw witamin dla kobiet w ciąży, odżywiam się zdrowo (z małymi zachciankami na coś niezdrowego od czasu do czasu), jem ryby – źródło witamin Omega3. Mięso wcale nie jest zdrowe co zresztą zostało udowodnione. 1:0 dla mnie :)
4. ‚Zobaczysz od 7 miesiąca organizm zacznie produkować mleko i cycki ci urosną do niebotycznych rozmiarów.’
Och muszę cię rozczarować, bo nie dość, że pod koniec 8 miesiąca mlika u mnie brak to jeszcze piersi mi zleciały o 2 rozmiary :-D Jestem odwrotowiec i nic na to nie poradzę, w sumie dobrze mi z tym :)
5. ‚Córka zabiera urodę mamie.’
Czyżby? U mnie gdyby nie wystająca piłka do kosza z przodu to chyba nikt by się nie zorientował, że w ciąży jestem :) Nie zbrzydłam, nie przytyłam, nie spuchłam – no moja ciąża jest inna niż wszystkie :) Po prostu wyjątkowa!
6. ‚Ciąża = zgaga.’
Jak się nażresz wszystkiego co popadnie i popijesz napojem gazowanym to pewnie, że zgaga będzie cię meczyć. Ale jak odżywiasz się zdrowo i pijesz wodę niegazowaną zamiast wysokosłodzonych napi gazowanych to jest bardzo duże prawdopodobieństwo iż to paskudztwo najzwyczajniej w świecie cię ominie.
Znalazłoby się jeszcze wiele innych cennych rad, ale nie chce już zanudzać.

Moja teściowa powiedziała żebym w ciąży dużo spacerowała to poród będę miała lżejszy, na co ja jej odparłam że jak przejmie moją macicę wraz z zawartością chociaż na parę dni to ja z miłą chęcią na spacerki pójdę, gdyż moje dziecię jak tylko wyczuje, iż zbliża się dłuższy wybieg to tak się ułoży, że zrobienie jednego kroka graniczy z cudem i trzeba do domu wracać. Od tamtej pory mam spokój :) Za to mężu pewnie musi wysłuchiwać co mamusia ma do powiedzenia ;-)

Czasami opłaca się być upatrą i wredną :)

Dziecko wytrzymaj jeszcze trochę

Dzisiejszy wpis miał być o czymś innym, ale wczoraj moje dziecko tak dało mi popalić, że nie wiedziałam jaką pozycje mam przybrać by było wygodnie. Chyba mściła się na mnie za tego radlerka 0,0% co sobie wipiłam dzień wcześniej. Może jakiś składnik jej nie podpasował, bo była aż nadto aktywna. W pewnej chwili myślałam, że Młoda już się pcha na ten świat bo tak mi przydzwoniła aż krzyknęłam z bólu strasząc przy tym męża ;-) Biedaczek pobladł z wrażenia :) Siedzenie sprawiało ból, leżenie też a o staniu bądź chodzeniu to mogłam zapomnieć. Nocka też była nie lepsza. Położyłam się na prawy bok to mi go skopała, przekręciłam się na lewy – powtórka z rozrywki, leżenie na plecach powodowało bombardowanie w okolicach pępka. I tak źle i tak niedobrze. Pół nocy nie spałam :(

Dzisiaj od samego rana chodzę i proszę to moje dziecko żeby wytrzymała jeszcze ze 2 i pół tygodnia, a później może sobie wychodzić. Dziś już jest troszkę lepiej, dalej się wierci, ale ma przerwy na spanie :) Co prawda gdy brzuch się spina to trochę boli, ale wytrzymam wszystko żeby tylko za wcześnie nie wyskoczyła, bo ja jeszcze daleko w tyle jestem. Torby do szpitala nie spakowane. Młoda ma wszystko, wystarczy ją spakować. Ze mną trochę gorzej bo nie mam nic prócz kapci ;-) Muszę kupić koszule nocne do karmienia, jedną do porodu jakbym chciała w swojej rodzić, szlafrok letni (bo ja oczywiście tylko zimowe puchowe mam w szafie :) ), podpaski poporodowe (tak zwane pampersy dla dorosłych ;-) ), wkładki laktacyjne i jakieś mini kosmetyki do kąpieli. Chyba będę musiała wybrać się na zakupy w przyszłym tygodniu.

Powiedziałam dziś do męża, że nie ufam Młodej i pranie pościeli i ostatniej partii ciuszków zrobię w tygodniu. Jak to takie aktywne dziecię to nie wiadomo kiedy będzie chciała wyskoczyć.

Na prośbę Paradise zamieszczam zdjęcie brzucha :) Jak zrobię aktualne to też wstawię :)

DSC_0120

Czas leci

Tak jak w tytule. Zasuwa aż się kurzy ;-) Zeszłotygodniowa wizyta u doktorka przebiegła pomyślnie :) Co prawda dr Hanna mnie nie przyjął, ale jego zastępca dr Joshua też był spoko. Odpowiedział na wszystkie pytania, zmierzył brzuch, posłuchał bicia serduszka Młodej i tak ogółem sobie porozmawialiśmy o usg. Oboje się zgodziliśmy, że 2 usg na całą ciąże to za mało i dał mi skierowanie na kolejne :) To już będzie moje 5 :) Bo ciąża z in vitro. Mężu się ucieszył, że będziemy mieć jeszcze jedno usg. Zobaczymy ile dziecię me przybrało na wadze i jaką osiągnęła długość :) Normalnie aż się doczekać nie możemy :) Mówię do Młodej żeby jeszcze sobie posiedziała 3-4 tygodnie w brzuchu u mamy, a później może wychodzić, bo już się robi coraz ciężej ;-)

Wczoraj byłam na szkole rodzenia. Nawet fajnie było. Podali nam konkretne informacje typu jakie środki przeciwbólowe nam przysługują (wszystko bezpłatne), etapy porodu i czego możemy się spodziewać podczas porodu, było trochę o cesarskim cięciu i o tym żeby słuchać siebie a nie ‚dobrych’ rad wszystkich wokoło, było o karmieniu piersią (ale jeśli ktoś nie chce tego robić to ma do tego pełne prawo i nikt negować decyzji nie będzie), o naszych prawach i decyzjach podczas porodu i że możemy się na coś nie zgodzić jak naprzykład użycie kleszczy żeby dziecko wyciągnąć. 2 i pół godziny minęły jak z bicza strzelił. Dostaliśmy wszystkie informacje w skrócie do domu żeby sobie jeszcze raz na spokojnie przeczytać :)

A zapomniałabym. Po szczepionce na ksztuśca łapa bolała mnie przez 3 dni! Ani się dotknąć, ani umyć, a o spaniu na lewej stronie mogłam zapomnieć. Żadna szczepionka tak nie bolała jak ta, ale czego się nie robi dla dziecka? :)

Mruczastego ostrzygłam na lwa :)
lew
To zdjęcie było robione tego samego dnia więc pan i władca ogrodu był na mnie obrażony ;-) Wkupiłam się w jego łaski dodatkową porcją chrupków, którą dostawał przez 3 dni :) Ale za to teraz wygląda dostojnie :-D

Skończyłam robić na szydełku paręrzeczy dla niemowląt :)
13406841_10206353470580422_3177505942607350535_n
Króliczka sobie zostawię, a resztę chyba sprzedam :) Zawsze mogę zrobić jeszcze raz :)

Ganek się robi i pracowity tydzień

Mężu w zeszłym tygodniu pojechał w delegację na 2 dni. Nieźle się tam bawili z tego co mówił, a i zdjęcia też widziałam potwierdzające jego słowa. Nawet mój mąż ma zdjęcie z tancerkami ubranymi jak na paradę w Rio de Janeiro :) To musiało się tam dziać. Ponad 500 osób więc impreza konkretna. Dzwonił do mnie o 2 w nocy, to znaczy numer sam mu się wykręcił ;-), a na poczcie nagrała się tylko muzyka :)
Kocurowate stworzenie podczas nieobecności pana małżonka ani razu na płot nie wskoczyło, ani nie uciekło. Co chwilę przychodził do pokoju sprawdzać czy jestem :) Kochany futrzak. A i Sonia nie odstępowała mnie na krok. Na ogród też nie chciało jej się wychodzić. Ciągle była ze mną :) I jak tu ich nie kochać?

Mężu po powrocie z delegacji zdrzemnął się godzinkę i zabrał się za robienie ganku. Już wygląda jak budowla :) Praktycznie codziennie po parę godzin coś robi żeby jak najszybciej to skończyć. Okno i drzwi mają dostarczyć w piątek, to podejrzewam iż jeszcze tego samego dnia będzie chciał je zamontować, a jak nie to w sobotę. Wtedy pozostanie wykończeniówka w środku. Dzisiaj też po pracy zaczął wykańczać zadaszenie. Jak je zrobi to pozostaje nam czekać tylko na okno i drzwi. A później powinno iść już z górki.

Dzisiaj również była położna środowiskowa. Taki mały wywiad przeprowadziła. Powiedziała, że następnym razem zobaczymy się około 11 dni po porodzie. Bardzo miła kobieta. Nawet Mruczasty przyszedł się z nią przywitać :)

Dzisiaj mieliśmy bardzo pikną pogodę. Mam nadzieję iż utrzyma się ona do końca wakacji, bo naprawdę już chciałabym mieć lato a nie wiosnę. Moim futrom było za gorąco, nawet na ogród nie chciało im sie wychodzić, co widać na zdjęciu
kotki
Jutro idę z Mruczastym na strzyżenie. Zrobimy go na lwa :) Znów się na mnie obrazi, no trudno, ale ja już nie mam siły wyczesywać jego kołtunów. Z reguły 3-4 razy dziennie go czeszę, a i tak wieczorem bądź na następny dzień ma ich od i ciut ciut więc zabawa zaczyna się od nowa. A tak poza tym uważam, że na lato będzie mu chłodniej bez tej tony futra, bo biedaczysko ledwo zipie w takie upały.

W środę jadę na szczepienie na ksztuśca. Ponoć obowiązkowe dla kobiet w ciąży, a i dziecko późnie ma zwiększoną odporność.

W czwartek dodatkowa wizyta w szpitalu. Normalnie bym jej nie miała, tylko że moją ciąża jest z in vitro więc idę na pogaduchy z doktorkiem. Miły facet, a na nazwisko ma Hanna :) Muszę zrobić listę pytań, bo ostatnio mam sklerozę postępującą w zaawansowaną i mogę zapomnieć co mnie nurtuje ;-) Ponoć po porodzie wszystko wraca do normy, no zobaczymy.

Piątek mam wolny, jak narazie. Mężu będzie pracował z domu to on może odebrać dostawę, ale znając życie to pewnie mi coś wyskoczy ;-)

Młoda ostatnio daje się we znaki. To już nie są delikatne kopnięcia tylko jak mi nie przydzwoni to aż czasami gwiazdki widzę. Nauczyła się też wypinać i tylko jak sobie usiądę to widzę jak brzuch mi się rusza, faluje i przybiera rózne dziwne krztałty. Czasami się zastanawiam czy przypadkiem ona nie toruje sobie drogi poprzez skórę na brzuchu tak jak w filmie „Obcy” ;-) Śmiesznie to wygląda :) Potrafię już rozpoznać jej tryb dnia i jak narazie to najbardziej aktywna jest w nocy. Chyba ma to po tatusiu ;-) Najwyżej on z nią po nocach będzie siedział, a mnie budzić będą tylko na karmienie ;-)

Długi weekend i znów leniwy dzień Młodej

No u nas był długi weekend. Mężu skończył układać cegłę na ganek, teraz tylko musi się porządnie związać. Będzie stała sobie ta konstrukcja z tydzień czasu, bo czekamy na dostawę by zrobić dach, a i dostawa okna i drzwi wejściowych ma potrwać z dwa tygodnie.

W sobotę poszliśmy do znajomych. Ich córka kończyła 6 lat i zrobili jej grila urodzinowego z tortem. Czas leci jak oszalały. Pamiętam jak się urodziła, a tu już 6 lat mineło. I gdzie? Kupiliśmy jej kolorowankę księżniczki z naklejkami (teraz mała ma fazę na różnego rodzaju królewny) i lalkę Bellę z „Pięknej i bestii”. Chyba trafiliśmy z prezentem bo nie rozstawała się z nim na krok :) Nawet prezenty od rodziców nie zrobiły na niej takiego wrażenia jak lalka :)

W niedzielę Młoda miała znów leniwy dzień. Tym razem to mężu się wystraszył i na pogotowie chciał jechać. Powiedziałam mu żeby dał mi loda, bo po zimnym dziecię się uaktywnia, a jak nie to poczekamy jeszcze z pół godziny i dopiero pojedziemy. Zjadłam loda i poczułam leniwe ruchy, tak jakby się przeciągała. Wcale się nie dziwię. W sobotę pojadłam trochę na grilu to w niedzielę trzeba odpocząć ;-) Pojechaliśmy do paru sklepów po materiały do ganku i oczywiście Młodej dłuższy spacer się nie spodobał. Ułożyła się w dole brzucha i trzeba było sobie klapnąć w samochodzie, a tacie pozwolić dokończyć zakupy. Wieczorem dała mi trochę popalić. Brzuch latał na wszystkie strony, a moja wątroba i żołądek zostały skopane. Zastanawiam się jak one jeszcze funkcjonują. Mężu się cieszy jak dziecko gdy poczuje ruchy Młodej. Za każdym razem mówi: „Ale fajne” ;-) Dla niego tak, ale dla mnie troszkę mniej. Jej ruchy są coraz bardziej silne i niektóre sprawiają ból, ale wolę to niż jej leniwe dni. Przynajmniej się nie martwię.

W poniedziałek mężu przyciął tuje w ogrodzie. Dwie od dołu nam zbrązowiały więc ucharatał je prawie doszczętnie. Na kolanach zbierałam obcięte gałęzie. Trochę wygniotłam Młodą, ale trzeba było to zrobić. Zapomniałam tylko nawozem podsypać, ale zrobię to jak tylko pogoda się poprawi. Po południu mężu zaczął składać biurko i łożeczko. Byłam jego asystentką ;-) Jak trzeba było coś przytrzymać lub podać to się mu przydaałam. A instrukcja do biurka i łóżka była tak prymitywnie napisana, że trzeba było się domyślać jaka część gdzie ma iść. Nawkurzał się co nie miara, ale poskładał wszystko. Zrobiliśmy przemeblowanie w pokoju. Biurko, szafa i regał stoją po jednej stronie pokoju, a komoda i łóżeczko po drugiej. Obok łóżeczka jest kocurka łóżko i drapak :) No przecież nie wygonię go z pokoju, to też jego sypialnia ;-) Teoretycznie pokój jest już gotowy na przyjęcie nowej lokatorki :) Muszę jeszcze pościel wyprać i wyprasować, ale to już mały pikuś.

Ostatnio kiciucha znów zaczęła włazić mi na kolana i ucinać sobie drzemki :) Tuli się do brzucha i nawet udało nam się zrobić jej parę fotek :) Zaprzyjaźnia się z Młodą :) Jesteśmy ciekawi jak futrzaki zareagują na niemowlaka. Mężu powiedział, że będzie nagrywał ich zachowanie jak się spotkają po raz pierwszy :)