Dalej bezrobotna i niezorganizowana

Rany ale mnie tu długo nie było, ponad tydzień. Mam zaległości w blogowaniu. Obiecuję nadrobić stratny czas.

Niby siedząc na bezrobotnym powinnam mieć dużo czasu, a tu kurde jakoś mi go brakuje. Pracując byłam bardziej zorganizowana niż teraz. Może to też wina hormonów albo pogody, bo ciągle spać mi się chce. Rano wstaję by nakarmić futrzaki i rybki, później znów do łóżka tak do 10:00 czasami 11:00. Po przebudzeniu czas na śniadanko, ogarnięcie chałupy, przeszperanie internetu z nowymi ofertami pracy, przygotowanie obiadu dla pana męża i dzień jakoś mija niepostrzeżenie.

Przez święta jakoś nie miałam siły i ochoty patrzeć na oferty pracy, ale teraz muszę się porozglądać. Szczerze to wątpię w to by ktoś mnie zatrudnił będąc w ciąży, ale dla biura pracy muszę udokumentować co robię by ją znaleść.

Przed świętami były szef zadzwonił do mnie i powiedział, że chyba znalazł się kupiec na firme w której pracowałam i żebym zadzwoniła do Helen z Pure Air. Tak też zrobiłam. Umówiliśmy się na rozmowę, która przebiegła gładko. Powiedziałam co należało do moich obowiązków, co robiliśmy, z czego korzystaliśmy, jak wysyłaliśmy paczki itp. Ona pokazała mi ich magazyn, na co odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że nasz był co najmniej 2 razy większy. Wydawała się lekko zaskoczona. Podziękowała za przybycie i że do mnie zadzwoni w godzinach popołudniowych. Dałam znać mężowi jak mi poszło bo siedział jak na szpilkach. Gdy tylko dojechałam do domu to zdążyłam się napić herbaty i dostałam telefon od Helen, że są bardzo zainteresowani moją osobą i czy mogłabym przyjść na zajutrz do pracy. Na co ja odpowiedziałam pozytywnie :) Ucieszyłam się ogromnie, ale to było zbyt piękne żeby było prawdziwe, bo przed godziną 17:00 znów zadzwonili do mnie z przeprosinami, że coś się z administratorami nie dogadali i musieli się wycofać z oferty. Trochę się wkurzyłam, bo jak można zapraszać na rozmowę jeśli umowy kupna się nie podpisało i kasy nie zapłaciło. No ale cóż, widocznie tak miało być. Dalej jestem bezrobotna :-(.

No ale dokończyłam koc dla rodziców :)

DSC_0651

Nie obyło się bez małej inspekcji ;-)

DSC_0637    DSC_0639

Jak również dokończyłam kocyk dla dziecka, który mam zamiar wręczyć koleżance jak urodzi za niecały miesiąc :)

IMG_20160325_193210

Mam w planach pare nowych projektów, a że czasu mam sporo to sobie będę dziergać, a co :) Wolno mi. Przy okazji dokończę Olafa, bo siostra już mi żyć nie daje. W sumie to on prawie gotowy, wystarczy go pozszywać i nosa dorobić, ale właśnie takie wkończeniówki zabierają najwięcej czasu. Jak się zbiorę w sobie to go dokończę.

Moje kotecki chyba wycuwają wiosenkę ;-)

DSC_0667

Firma zamknięta, ja bezrobotna i dziecko w drodze

Nie miałam czasu wcześniej pisać, gdyż wszystko działo się zbyt szybko. W zeszłą środę przyjechał do nas administrator, wręczył wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym, powiedział że firma ma zamrożone konto bankowe więc wypłaty i odchodnego nam nie wypłacą, ale możemy się o nie starać od państwa. Na załączonych papierach był link do strony i nasz numer referencyjny, który mamy użyć przy wypełnianiu ankiety. Poprosił żebyśmy wszystkie nasze rzeczy pozabierali, oddali klucze i on zamknie firmę. Wścieknięta byłam, że szok. Nie za to, że firmę zamykają, bo o problemach finansowych wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu i w sumie się tego spodziewaliśmy, tylko że kasy nam nie wypłacą. Pożegnałam się z ludźmi, z którymi pracowałam i wróciłam do domu. Kolejny rozdział zamknięty.

Zadzwoniłam do męża, powiedziałam mu o wszystkim. Też się wkurzył i to bardzo. Klął na nich wszystkich i pocieszał mnie że jakoś sobie damy radę. Wieczorem siedliśmy do komputera i wypełniliśmy formularze o zwrócenie pieniędzy przez państwo. Należy mi się wypłata za 12 dni przepracowanych, zwrot pieniędzy za niewykorzystane wolne, odchodne za przepracowanie 5 lat 5 miesiecy i 12 dni oraz rekompensata za zwolnienie ze skutkiem natychmiastowym. Cała procedura ma zająć od 3 do 6 tygodni. Mam nadzieję iż bedzie w miarę szybko rozpatrzona bo pieniądze teraz będą bardzo potrzebne na zakup wyprawki dla Młodej.

W czwartek poszłam do urzędu pracy zarejestrować się jako bezrobotna. Kolejne spotkanie mam wyznaczone na jutro rano. Będzie rozmowa z konsultantem, dokończenie rejestracji i rozmowa o tym co chciałabym robić itp. Dostałam też formę do wypelnienia na macierzyńskie od państwa. Ponoć mogę się o nie starać już od 10 kwietnia. Zobaczymy co przyniesie los. Po rejestracji poszłam się przejść o agencjach pracy. Niestety nigdzie nie rejestrują i prosili by zadzwonić w tym tygodniu i się dowiadywać. Szczerze to wątpię by ktoś teraz mnie przyjął do pracy, chociażby na te 2-3 miesiące, jakby to zrobili to byliby w pełni za mnie i moje dziecko dpowiedzialni. I tu pojawia się problem iż nikt nie podejmnie się takiej odpowiedzialności.

W piątek wieczorem spotkaliśmy się ze znajomymi. Koleżanka kiedyś była w podobnej sytuacji więc sobie pogadałyśmy :)  Tylko, że ona dostała macierzyńskie wypłacone za jednym razem, a po 7 miesiącach zarejestrowała się jako bezrobotna i przez kolejne 3 siedziała z dzieckiem w domu. Jak nie będzie innego wyjścia to zrobię podobnie. To znaczy teraz jestem jako bezrobotna, a za jakies 3 miesiące wyślę formularz o macierzyńskie, które będę miała płacone przez 35 tygodni, po czym znów pójdę na bezrobocie, ale będę szukać stałej pracy.

Póki co to teraz dbam o siebie i dziecko, a co ma być to będzie. Jakoś mało się tym wszystkim przejmuję. Nie mam na to wpływu to po co mam się denerwować.

Wybieranie imienia dla dziecka

Mojemu mężowi udzieliło się :) Szuka intensywnie odpowiedniego imienia dla córci :) Póki co to męczy mnie z Leną, bo mu się zaczęło to imię podobać jakieś 2 dni temu. Jeszce po głowie chodzi mu Magda i Sofia. Mnie jednak te imiona nie podobają się. Moje top 3 to: Sophie, Alice i Isabel. Z racji tego iż mieszkamy w Anglii to chciałabym nadać dziecku angielskie imię. I tak będzie mieć pod górkę, bo dwa języki do ogarnięcia i polskie nazwisko, które dla tutejszych jest ciężko wymówić :)

Z imieniem dla chłopca to nie mogliśmy się dogadać, gdyż mężu chciał dać imię po jego bracie, a mi się podobało Dominic i dalej podoba. Myśleliśmy, że z imieniem dla dziewczynki będzie prościej, a tu zonk. Próbuję negocjować, powoli chyba mężu się przekonuje do moich racji :) Ale długa droga jeszcze przede mną ;-)

Teściowie też wymyślają imiona, choć akurat ich pomysłów nie bierzemy pod uwagę, ale mówić sobie mogą. Teściowej podoba się Michalina (Miśka). Chciała tak nazwać pierwszą wnuczkę, ale bratowa się postawiła. W sumie to mój mąż wybrał imię, a bratowej się spodobało i zaakceptowała pomysł męża. Później przez jakiś czas teściowa jeszcze mówiła do wnóczki Miśka, co nie obyło się bez kłótni i musiała zaakceptować fakt, że dziecko nazywa się inaczej. Teściu by chciał Mieczysława (Mietka), bo zbliżone do jego imienia, ale ja nie zamierzam dziecka krzywdzić i to imię odpada w przedbiegach ;-) Trudno najwyżej się obrażą, smucić się tym nie będę. Moi rodzice mówią, że to nasze dzidzi i to nam ma się imię podobać, a nie otoczeniu :) Choć moja mama jak jej powiedziałam, które imiona mi się podobają to stwierdziła iż Alice jej się źle kojarzy, na co ja odpowiedziałam, że jakoś mało mnie to obchodzi, bo mi się podoba i już. Coś mi się wydaje, że jak młoda będzie już na świecie to nie obędzie się bez kłótni z teściami o imię. Wiem, że będą chciali nazywać ją po swojemu. Nie dam się i będę ich za każdym razem poprawiać aż się nauczą.

Na chwilę obecną młoda wciąż jest bezimienna ;-) Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni :)

Coś mnie łapie :(

No już dawno nie byłam przeziębiona. Szczepionka przeciw grypie tyż nie pomaga. Nochal zatkany, ledwo na oczy widzę. Coś mi się wydaję, że znów przywitam się z czosnkiem, herbatą z miodem i cytryną, która będzie się lała hektolitrami.Gruba pidżama i skarpety po kolana będą mnie witały po pracy. Szkoda tylko, że gorącej kąpieli nie mogę sobie zrobić, bo by mnie trochę rozgrzało. No cóż matka znów będzie się kurować.

Drugie USG i uległam mężowi ;-)

Mam już męża w domu :) Odebrałam go z lotniska we wtorek. Łajza przez tydzień się nie goliła! No brodacz normalnie. Powiedziałam mu, że jak wrócę z pracy to brody ma nie być, albo sama go ogolę ;-) Poskutkowało, bo jak wróciłam do domu po ciężkim dniu nic nie robienia (oj przepraszam, podziergałam sobie w pracy :) ) to broda znikła :) Chyba przestraszył się wizją, że to ja miałabym go ogolić i zbliżyć się maszynką do jego gardła ;-) Przygotował nawet obiad :) Panini z serem i pieczarkami, a do swojego dodał mięsiwo. Włączył najnowszy film Tarantino, bo bardzo chciał go zobaczyć , a w kinach u nas go nie grali. Prawdę mówiąc to średni był. Oglądałam go i dziergałam, jakoś to przeżyłam, ale w kinie bym nie wytrzymała.

Wczoraj dostałam szczepionke przeciw grypie dla kobiet w ciąży, a dziś ramie tak mnie nasuwa, że lekkie dotknięcie powoduję mój wrzask. Mężowi parę razy się oberwało, bo przez przypadek dotknął mojego obolałego ramienia. Założenie ciuchów odbywa się z zaciśnietymi zębami, tak samo jak zmiana biegów w samochodzie. No cóż pielęgniarka ostrzegała, że może boleć, a czasami robi się mała gulka i może wystąpić gorączka. Na szczęście pozostałe objawy mnie ominęły ;-)

Mężu wczoraj pracował z domu więc pojechał ze mną na USG :) Już na korytarzu w szpitalu prosił mnie żebym zgodziła się poznać płeć dziecka. Co ja mówię? Na parkingu szpitalnym zaczął się przymilać :) Bo on chce wiedzieć i robił oczy jak kot ze Shreka ;-) Byliśmy trochę przed czasem i pielęgniarka poprosiła nas wcześniej do gabinetu. Wgramoliłam się na leżankę wyścieloną długaśnym ręcznikiem papierowym i chwilę później mogliśmy podziwiać nasze dziecię na dużym ekranie :) O dziwo było spokojne bo chyba jeszcze spało, ale w niedługim czasie zaczęło się przebudzać i ciężko było pielęgniarce sprawdzać parametry tego małego wiercipiętka. Zapytała sie mnie czy chciałabym znać płeć maleństwa, na co ja odpowiedziałam, że nie bo chciałabym by to była niespodzianka, a poza tym płeć nie ma znaczenia byleby było zdrowe. Odpowiedziałam iż mój mężu bardzo by chałał wiedzieć. Poprosiłam by mu powiedziała na korytarzu żebym ja nie słyszała. Pielęgniarka powiedziała, że nie może czegoś takiego zrobić, ich procedura zobowiązuje do powiedzenia o płci dziecka tylko i wyłącznie w obecności matki. No to mina mego ślubnego trochę zrzedła. Pielęgniarka dała mi czas na zastanowienie się, a sama zaczęła badać dzieciątko i pokazywać na ekranie co robi, co bada, co mierzy. Pokazywała dosłownie wszystko. Łapki, nóżki, brzuszek, móżdżek, serducho. Aż miło się patrzyło :) Moje dziecię lubi jak się wyłożę na wyrku bo wtedy ma pole do popisu i może sobie pobrykać :) Tak więc jak sobie tak leżałam, a pielęgniarka ugniatała mój brzuch tą gałka to chyba dziecku się nie spodobało i zaczęło swoje akrobacje ;-) Mogłabym w ten ekran się godzinami wpatrywać :) Pod koniec badania pielęgniarka ponowiła pytanie czy chciałabym znać płeć dziecka, wtedy mężu zaczął prosić żebym się zgodziła, że zabierze mnie do restauracji, że zrobi wszystko co będę chciała (chyba tego nie przemyślał  :lol: ), no i się zgodziłam. Normalnie dałam się przekupić. Tania jestem ;-) Pielęgniarka zapytała jeszcze raz dla upewnienia, czy aby na pewno się zgadzam, na co ja odpowiedziałam pozytywnie, że tak chcę wiedzieć. Powiedziała ‚no to zobaczymy czy dziecko da się podglądnąć’ i zaczęła sprawdzanie. Maleństwo trochę brykało, ale udało jej się zatrzymać obraz i spytała się nas co sądzimy, na co ja że chłop, męzu potwierdził, a ona na to że nie, że dziewczynka będzie :) Przynajmniej ona widzi tu dziewczynkę, ale nigdy nie ma 100% pewności.

Jedyne co ją zmartwiło to to że łożysko mam nisko ułożone i będzie trzeba powtórzyć usg w 32 tygodniu ciąży. Trzeba będzie sprawdzić czy łożysko się podniesie czy jeszcze bardziej obniży gdyż od tego będzie zależał sposób porodu. Jak się podniesie to będę mogła rodzić siłami natury, jeśli się bardziej obniży lub zostanie tak jak jest to czeka mnie cesarka. Akurat sposób porodu mnie nie martwi. Ważne żeby maleństwo było zdrowe. To jest najważniejsze.

its-a-girl

Wielka niewiadoma

Nie wiem co będzie z naszą firmą, ale nie wygląda to najlepiej :( W poniedziałek powiedzieli nam, że będą zwolnienia i, najprawdopodobnie jak nie znajdą innego wyjścia, będą zamykać firmę. My jako oddział dobrze prosperujemy, ale firma siostrzana ciągnie nas na dno! Jak ją zamkną to my razem z nimi popłyniemy :( Nie jest to najlepszy moment dla mnie, bo kto zatrudni ciężarną choćby na 3 – 4 miesiące? Nikt. Po tym czasie mogłabym iść na państwowe macierzyńskie, ale do tego czasu wolałabym raczej pracować, bo przed nami trochę wydatków związanych z przyjściem dziecka na świat. Zostaliśmy poinformowani, że procedura zwolnień może zająć jeden tydzień lub 3. Nie wiem jak to będzie, nie wiem kiedy list dostaniemy, w sumie to nic nie wiem. Na wszystkie moje pytania co mi się należy finansowo, czy otrzymam odprawę i w jakiej wysokości, czy za niewykorzystany urlop mi zapłacą to usłyszałam odpowiedź, że jeszcze to nie jest opracowane i jak bedzie coś konkretnego wiadomo to dadzą mi znać. Narazie stoimy w miejscu. Nie możemy składać zamówień. Możemy jedynie sprzedawać to co mamy na stanie. Zabronili nawet nam mówić o naszej sytuacji klientom, tylko coś ściemniać. Ale ileż można kłamać? I tak co niektórym mówimy mniej więcej co jest grane. I tak nic nam nie zrobią bo przysługuje nam okres ochronny. Tak więc siedzimy i czekamy, ale sytuacja nie wygląda kolorowo.

Z innej beczki to dziś odwiozłam męża na lotnisko. Spędzi w Polsce około tygodnia. Musi odebrać paszport i przy okazji połazi po sklepach z artykułami niemowlęcymi, porówna ceny produktów :) Ja z kotkami moimi zabarykaduję się w domu i będziemy dziergać (one będą kradły wełnę) i oglądać filmy :)